czwartek, 15 maja 2008
6:20
Czwartek. Jutro wstaję o 6:20. Dobrze, że to już nie ta pora roku, gdy o tak wczesnym poranku wita mnie przeraźliwa szarość za oknem. Ale i tak... 6:20. U mnie w pracy jutro wizytacja, w związku z tym poranna zmiana zaczyna o 6. W obliczu tego faktu i tak mam dużo szczęścia. Dla nich 6:20 to będzie środek dnia. W moim domu wyłączone zostało centralne. Wieczorami jest bardzo zimno. To chyba jedyny moment w roku, gdy nie lubię wracać do domu. Wiem, co mnie czeka: przejmujący chłód i dwa koce na kołdrze. Do tego moje łóżko jest przeraźliwie nudne, bo mój M. śpi daleko ode mnie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz