wtorek, 20 maja 2008
kiedyś napisane III
Gdy siedzę w oświetlonym pokoju mam wrażenie, że ktoś wykręcił żarówkę. Ulotność chwili dotyka mnie, muska wciąż moje prawe ramię. Czuję zimno i chłód. Być może to samotność. Wszystko potrafi stracić sens w przeciągu jednego momentu. Niczym błysk i spięcie, czuję w powietrzu zapach spalenizny. Moją twarz opływa niezidentyfikowana chmura. Czuję wiele jednocześnie nie czując niczego. Absurd otacza nie tylko moje ciało. Być może nikt mnie nie rozumie. Ale wciąż wierzę, że tak jest lepiej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz