Zapowiadało się nieciekawie. Ja, zupełnie niemrawa, on śpiący po poprzedniej, imprezowej nocy. Ja uparta, on uparty. Gdy wspólne popołudnie osiągnęło najwyższy stopień drętwoty, wszystko się przesiliło. Dawno się tak nie śmiałam, a to tylko dzięki M. To niezwykłe jak on wierzy we mnie i w nas, a jak ja wierzę zbyt mało. No może dziś troszkę więcej niż zwykle...
Skończył 24 lata, co widać poniżej :)

Idę do przodu, zmieniam się, ale gdy przychodzi próba wydaje mi się, że to dalej ta sama ja. Zbyt młoda, zbyt głupia, zbyt wrażliwa. Dziwne to.
Czas nauczyć się czerpać ze swojej słabości. Może właśnie z M.
Choć tego nie przeczyta: Sto lat, może Ty i ja to właśnie to.
Chciałabym.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz