Gdy nie mam czasu, żeby przystanąć przestaję widzieć w technikolorze. Smutniejsze wydają się drzewa, bez smaku mechaniczne pocałunki. Krzątam się między kartkami, usypiam obłęd w mej głowie. Wybawienie i oddech są blisko, ale jeszcze nie dziś ani nie jutro. Z nadzieją spoglądają na mnie z półki dramaty Brechta, które chcą być przeczytane. Nie dziś, koleżanki słowa, nie jutro koledzy didaskalia.
:)
sobota, 14 czerwca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz