Odchorowuję wszystkie czasy. Te, które były i będą. Odchorowuję swoje słabości i świetności. Trzeba czasem odchorować to, co się nazbierało. Tak. Tego się trzymam.
Komuś urodziło się dziecko, ktoś dowiedział się, że jest w ciąży. Życie tak beznamiętnie płynie do przodu, a ja co? Odchorowuję. Z nadzieją. Ot co!
sobota, 27 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz