środa, 1 października 2008

czekoladowo

Pierwszy dzień nowego miesiąca w moim życiu. W głowie masa myśli. Wszystkie banalne. Mądry psycholog powiedziałby pewnie, że to jakiś syndrom. Bo jakże to tak bez syndromu w dzisiejszym świecie. Każdy coś ma. Mam i ja. Syndrom owocowy każdy z nas ma.
Powinnam dzisiaj siedzieć i płakać. A jeśli nie płakać, to chociaż rozmyślać. Rozliczać, żałować i planować. (wybrane skreślić) Nie robię nic. Prawie. Nakładam na twarz czekoladową maseczkę. Dotleniająca. 2,99 mniej w portfelu, 10 minut radości na twarzy.
A nawet nie lubię czekolady.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

świetne :)