I stało się. Nie czekam na święta. Nic się w sercu nie żarzy. Pierwsza gwiazdka za oknem nie wzrusza. Nie rusza. Do przodu nic nie ciągnie. Wolałabym nawet, żeby pojutrze był zwykły początek tygodnia. Spokojny przy kawie z wielkiego kubka. Na ulubionej kanapie w odcieniach beżu i czekolady. W bezpiecznym i cichym pokoju.
Ale tak nie będzie. Za to będzie zapach sernika, misy pełne sałatek, wanna zamieszkała przez karpia. Będą też goście, którzy w zasadzie (bądźmy szczerzy) będą ciężarem, bo przyjeżdżają w ilości dużej i na dłużej niż przyjeżdżać powinni. Będzie więc tłok i gwar. Będzie skwar. Od piekarnika i od rozmów. Będze oglądanie filmów i śpiewanie kolęd. Będzie karp. Może żart.
I stało się. W tym roku w ogóle na to nie czekam.
sobota, 20 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz