poniedziałek, 12 maja 2008

* * *


Kiedyś była świnka i wszystko było proste.



Uwierzyć

Potrzebuję uwierzyć. Przede wszystkim, że to, co robię ma jakiś sens. Że postępuję słusznie i nie skrzywdzę siebie, a co gorsza innych, a właściwie innego. Czasami budzę się rano i boję się podnieść. Przecież nigdy nie wiadomo, czy to czasem właśnie nie dziś wyjdzie na jaw coś, co skrywam w sobie. Niepewność, niewiara w siebie. W to, że mogę czuć, że umiem czuć... Jakkolwiek melodramatycznie by to nie brzmiało, nie szukam teraz lekarstwa. Nie potrzebuję kursu asertywności ani magnezowego dopalacza. Wiem, że jedyne czego potrzebuję, to uwierzyć, a nie zadręczać się każdego ranka i w każdej minucie mojego dnia.