Tak mu czasami mówię na dobranoc. Gdy nie ma już nic do zrobienia, nic do powiedzenia. Minęło kilka dni na zwiększonych obrotach. Dzisiejszy był na wolnych, a mimo tego najgorszy. Bo jeśli siadam pod koniec dnia, włączam komputer i jest coś, co nie daje mi się skupić, to wiem, że coś mi w ciągu dnia nie wyszło, coś poszło nie tak.
Oto i dziś. Piątek. Wiem, że zrobiłam dobrze, a mimo tego dałam się do tego stopnia wyprowadzić z równowagi, że czuję się winna. Niebywałe jak ludzie potrafią zmanipulować. Najważniejsze, że nie okazałam tego w kluczowej chwili. Jednak cóż mi po moralnym zwycięstwie, jeśli teraz się z tym gryzę.
Coś nie tak ostatnio ze mną. Coś nie tak.
sobota, 28 czerwca 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)

