środa, 8 października 2008

Madziu! Kocham Cię!

"Madziu! Kocham Cię!" - od razu rzuca mi się w oczy temat jednego z maili, gdy otwieram swoją skrzynkę. Adresat nieznany. Myślę, sobie: znowu jakiś spam reklamowy. Będą mnie zachęcać, żebym zjadła czekoladki, kupiła mieszkanie, wybrała książkę, wzięła kredyt w banku... Tani chwyt. Jakże niestosowny wobec singli, wdów i wdowców, rozwodników, żyjących w separacji, nieszczęśliwie zakochanych, zdradzanych, porzuconych i oszukiwanych w miłości. Jakże niestosowny wobec wielu. Nóż się w kieszeni otwiera. Oczywiście sprawdzam tego maila w pierwszej kolejności.
Od M. Założył skrzynkę specjalnie po to, żeby mnie zaskoczyć. Rozkleiłam się. Rozpłynęłam. Popukałam w głowę, żeby obudzić zapomniany romantyzm. Ale M. pamięta. M. się stara. M. podgrzewa nasz kanał komunikacyjny - tak by powiedział psycholog. (bo ja ostatnio samą psychologię czytam nie wiedzieć czemu). Kurcze, że mi ten M. spadł z nieba. Szczęściara.
Ostatnio wszystko nas zmusza, żebyśmy zajmowali się sobą. A my chcemy się zajmować nami. Często jesteśmy osobno. Nie możemy zobaczyć ani dotknąć. Tęsknimy i dorastamy.