Listopad a ja w letniej sukience. Wełnianych rajstopach, ale sukience letniej. I czuję się trochę jak w lecie. Lekko, żwawo, radośnie do przodu. Miła odmiana po kilku ostatnich tygodniach.
Zaczęłam się bawić w dziennikarstwo. Dziwna sprawa. Zawsze wydawało mi się, że wiem o co w tym chodzi i chcę to robić. Teraz? Lekka konsternacja. Nie chodzi tylko o to, że dzisiaj trzy godziny spędziłam na konferencji poświęconej uprawie ziemniaka. Chodzi o rzeczywistość. O to, jak łatwo nią manipulować i jak trudno jest ją oddać. Mimesis. Odwieczny problem. Nawet, gdy chodzi tylko o ziemniaki.
wtorek, 4 listopada 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)

