niedziela, 30 listopada 2008

ten zapach

Nareszcie spokojny wieczór we dwoje. Nie dzwoni nikt z redakcji. Nigdzie nie trzeba jechać. Zrobiłam obiad, byłam w kinie, odkryłam o nim coś nowego. Była ostra wymiana zdań i było oczyszczenie. Padło i "o co Ci chodzi" i "przepraszam" i "kocham Cię". Patrzę teraz na jego zamknięte oczy i nie mogę w to uwierzyć. Że codziennie wraca do mnie z pracy. Że śpi. Że dzwoni. Że chce we dwoje. Wciąż coś nowego. 17 miesięcy razem. 17 to chyba dużo. Jak na mnie, i jak dla mnie dużo. Dla innych pewnie nie. Kiedy to minęło? Patrzę teraz na M. jak śpi spokojnie i mam ochotę zatracić się w tym jego spokojnym oddechu. Zamykam oczy i czuję nas. Teraz, w tym pokoju, w tym naszym azylu wanilii i czekolady. Ten zapach. Nasz zapach.