niedziela, 14 grudnia 2008

* * *

I już czternasty dzień grudnia. Niemożliwe, a jednak. Spotkałam dzisiaj kilka starych, znajomych twarzy. Piły piwo i uśmiechały się do mnie. Siedziały na znanych krzesłach i pośród swojskich ścian. Ale nie były moje. Niby wszystko było tak samo: Ci sami ludzie, to samo miejsce, te same puchary w górę wzniesione - w mojej głowie inaczej. Nostalgicznie i obco. Może nie powinnam była tam zaglądać. Jedynie wspomnieć.
Nostalgicznie teraz jest. Magicznie.
Smerfastycznie.