Zbieranie się do nauki przychodzi mi z coraz większym trudem. Myślenie abstrakcyjne zastępuje konkretne. Brak skupienia owocuje pozornie kontrolowanym chaosem. Czuję, że ocieram się o granice intelektualnej przyzwoitości i jestem na krawędzi. Noga może się poślizgnąć. Przede mną 40 białych stron w czarną kratkę. Papier ekologiczny. Powinnam je czytać i rozwijać swoje myśli. Zapamiętywać: Parmenides, Sofista, Platon. A ja nic. A ja otwieram kolejny plik i pdf i telefon i rozmowy kontrolowane porą nocną. W najlepsze. Rozgardiasz. Hałas. Lelum polelum.
Trudno zatrzymać się w tu i teraz, gdy dylematy 'mieć czy być' przestają być książkowe. Popijam szałwię na obolałe gardło, myślę o kolorach uczuć w mojej głowie. Odpowiadam na telefony, i maile, i słowa rozczarowania mieszają się z satysfakcją. Wiara w to, co na wyciągnięcie ręki zastępuje mi gorycz nadchodzących zmian. Zaraz. Chwila. Parmenides, Sofista, Platon - powinnam powtarzać niczym mantrę. Ostatni wysiłek intelektualny musi mieć słodki smak.
wtorek, 16 czerwca 2009
piątek, 12 czerwca 2009
kochana
Chodź Kochana. Opowiesz mi co się stało. Usiądziemy w miękkich fotelach wyścielonych polarowym kocem, a wokół będzie się unosił zapach cynamonowej herbaty. Dowiemy się dlaczego życie tak się potoczyło. Weźmiemy głęboki oddech, potrzymamy w ręce książkę, którą od niego dostałaś, a potem będziemy milczeć myśląc o gorzkim smaku tego zwycięstwa. Otworzymy foldery ze zdjęciami i puścimy Buena Vistę... popatrzymy przez okno na gwiazdy. Pociekną Ci łzy, a ja powiem, że Cię rozumiem, choć nie wiem czy nie skłamię. Pomyślę o jego oczach, za którymi tak tęsknisz i ramionach, które zawiodły. Powiem, że nie był Ciebie wart. A gdy się zasępisz w żalu i nieznośnym cierpieniu, przytulę Cię, bo wierzę, że ciepło drugiego człowieka ma właściwości lecznicze. Ogarnę Cię swoim współczuciem i szczerze powiem, że to przeminie - patrząc w lustro.
środa, 3 czerwca 2009
żal za
Czy to możliwe, żeby czuć aż taki ucisk w dołku? Czy nostalgia i wspomnienia mogą do tego stopnia opanować racjonalne myślenie? Jesteśmy z pokolenia wykształconych marzeń, czemu więc dziwi fakt, że nauka kończy się dyplomem, a lato jest początkiem nowego końca? Przecież liczyliśmy się z tym, że ten dzień nadejdzie. Znane nam były konsekwencje naszych czynów, gdy 5 lat temu staliśmy w długiej kolejce do dębowych drzwi, a w dłoniach drżały białe teczki o zawartości cenniejszej niż wszystkie skarby świata. A mimo to siadamy na naszej ławce i śmieją się do nas różaneczniki z podwórkowej rabatki. Będzie nam żal.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

