Wy nie wiecie a ja wiem jak słodko mija czas, gdy szczęście miesza się z tremą. Niezdrowa ekscytacja z ostatnich dni rozmyła się na szarym siedzeniu w poniedziałkowym autobusie. Obserwuję mojego M., który kilkanaście razy dziennie spogląda na swoją dłoń i rośnie we mnie duma. Bo za każdym razem, gdy patrzy na palec, patrzy trochę i na mnie. I choć jeszcze trochę przerażeni i niepewni, to jesteśmy tak szczęśliwi brodząc pośród niejasności kont bankowych, prowizji i stóp procentowych.
Na prozę życia pozostaje niewiele czasu, a jednak wciąż i nieprzerwanie szukamy chwili oddechu wśród przyjaznych nam twarzy, dźwięków odkręcanych butelek i zapachów cytrynowego ciasta.


1 komentarz:
cudownie :)
Prześlij komentarz