czwartek, 22 października 2009

* * *

Otacza mnie cisza. Marzyłam o tym od dawna. Od nerwowego sprawdzania adresu mailowego i ukradkowego zerkania na ekran telefonu nabawiłam się tików . Siadam na kanapie w środku pokoju i słucham ciszy swojego życia.

Ukochany przeze mnie miesiąc październik w tym roku jest wyjątkowo nie mój. Nie mam kontroli nad tym, co robię, nad swoją głową. Nad czasem. Siedzę pośród ciszy, bo jutro znowu zacznę pytać, rozmawiać i zapominać o setce ważnych spraw. Nerwowo przygryzam usta, bo dopiero był wrzesień. Dopiero każdy tydzień miałam rozplanowany co do dnia. Zaczynam się budzić z coraz większym przeświadczeniem, że któregoś dnia po prostu nie zdążę i żaden plan nie zdoła mnie uratować.

A mój mały świat wciąż jest szczęśliwy. Pośród tych wszystkich niepowodzeń i przygryzania warg.

środa, 7 października 2009

sąsiedztwo

Bliskie sąsiedztwo akademików nieubłaganie przypomina jak wiele we mnie niezamkniętych rozdziałów. Poszatkowane myśli, nostalgiczne wspomnienia, niebezpieczne sentymenty, nienapisane prace i nieodebrane dyplomy. To wszystko moje newralgiczne punkty.

Okazuje się bowiem, że nie jest łatwo "tylko" napisać pracę magisterską i "tylko" pracować, a mimo tego rok rocznie ten błąd popełniają tysiące młodych ludzi. Widzę ich twarze w porannym tłoku na przystanku. Są roześmiani. Są beztroscy. Przywieźli ze sobą do Krakowa jesień i zabierają mi coś więcej niż siedzenia i tlen w autobusie. Odnajduję się w ich oczach, wciąż zaskoczona tym, jakiego znaczenia z wiekiem nabierają słowa "tylko" i "aż". A przecież wciąż odznaczam się tak młodym wiekiem...