Otacza mnie cisza. Marzyłam o tym od dawna. Od nerwowego sprawdzania adresu mailowego i ukradkowego zerkania na ekran telefonu nabawiłam się tików . Siadam na kanapie w środku pokoju i słucham ciszy swojego życia.
Ukochany przeze mnie miesiąc październik w tym roku jest wyjątkowo nie mój. Nie mam kontroli nad tym, co robię, nad swoją głową. Nad czasem. Siedzę pośród ciszy, bo jutro znowu zacznę pytać, rozmawiać i zapominać o setce ważnych spraw. Nerwowo przygryzam usta, bo dopiero był wrzesień. Dopiero każdy tydzień miałam rozplanowany co do dnia. Zaczynam się budzić z coraz większym przeświadczeniem, że któregoś dnia po prostu nie zdążę i żaden plan nie zdoła mnie uratować.
A mój mały świat wciąż jest szczęśliwy. Pośród tych wszystkich niepowodzeń i przygryzania warg.

