wtorek, 17 marca 2009

(ty)dzień ludzi dorosłych

Tydzień ludzi dorosłych zaczyna się w poniedziałek o 8 rano. Gdy włączają komputer i poprawiają ramkę zdjęcia na swoim biurku w pracy. Gdy patrzą na zegarek chcąc już wyjść do domu, choć przecież dopiero przyszli. A może i zaczyna się trochę wcześniej. Gdy po 6 dzwoni budzik, w czajniku gotuje się woda, w łazience zapala światło, w uszach dzwoni dźwięk suszarki.
Ludzie dorośli mają swoje rytuały i one porządkują im życie. Nadają mu sens i ukazują bezsens sensu. Bo, paradoksalnie, łatwiej żyje się, gdy sens jest nam nadany, aniżeli wtedy gdy się go szuka. Łatwiej jest patrzeć w swoje zapuchnięte oczy, gdy wiadomo po co chodzi się do pracy. Łatwiej biec po pracy do przedszkola, gdy czeka tam stęsknione dziecko. Łatwiej po raz milionowy kroić sałatę pekińską na to przeklęte burrito, gdy on je tak lubi. Słowem łatwiej jest, gdy czas nasz zapełniają nam te wszytskie rzeczy nad którymi się nie zastanawiamy, bo nie możemy, gdyż są nam nadane.
Łatwiej nam jest, gdy żyjemy.