piątek, 24 kwietnia 2009

więc o co mi chodzi

"Jest super. Jest super, więc o co Ci chodzi?!" - słyszę w swojej głowie, gdy poraz kolejny w tym tygodniu samotnie zasiadam do kolacji. M. w ciągłych rozjadzach. Praca jedna, praca druga, w wolnych chwilach (czyli od 23 do 6) kilkanaście pomniejszych fuch. Pracuje dla nas. Nawiązuje kontakty. Jest wszędzie tam, gdzie go potrzebują, gdzie coś się dzieje. Wiem, że to zaprocentuje, że to konieczne, że wiele ludzi żyje w ten sposób. Rozumiem i postawę rozumiejącą staram się utrzymać, gdy w wieczornej świadomości pojawia się myśl, że jego potrzebuję tak rozpaczliwie i egoistycznie, że nie chcę już spać w pustym łóżku. Chowam się za maską kobiety dojrzałej i w głosie słyszę ciągle ten tekst, znienawidzonego zresztą, Muńka Staszczyka i naprawdę nie wiem o co mi chodzi. W szarej rutynie codziennych obowiązków, moja praca od 8 do 16 i praca M. 24 h na dobę, giną gdzieś cicho i bez żalu, a zostają tylko plany i wspólne marzenia.