środa, 11 listopada 2009

znów od nowa

Znów zaczynam wszystko od nowa. Żegnam obecne biurko i te kilka par oczu, które witały mnie codziennie rano przez ostatnie miesiące. Znów pojawię się w nowym miejscu i nie będę wiedziała czy dam sobie radę nerwowo robiąc notatki na tygodniowym szkoleniu. Znów będę wyczekiwała ostatniego dnia miesiąca, by odetchnąć na widok przelewu pojawiającego się na koncie.

Ale tym razem szaleję. Wchodzę na drogę zupełnie mi nieznaną. Z ulgą(bo tak ciezko o stabilną pracę) i lekkim jękiem zawodu (bo przecież nie po to studiowałam) będę się w najbliższych miesiącach uczyć nudnego funkcjonowania w nowym systemie.

Życie zweryfikowało wiele moich wizji, zapewne nie pierwszy ani ostatni raz. I gdy zaczynam wątpić, gdy coś ściska w dołku, że z tylu marzeń trzeba było zrezygnować, M. siada koło mnie i mówi: "Czuję, że teraz będzie lepiej. Dziękuję". I będzie. Musi.