niedziela, 31 stycznia 2010

pod koniec dnia

Milczę, choć pod koniec dnia jest zawsze tyle do opowiedzenia. Jednak na słowa nie wystarcza miejsca. Emocje wciąż się piętrzą i zajmują każdą myśl a wszystkie nasze dzienne sprawy oplatają niczym bluszcz, czasem nie dając odetchnąć.

Dawno już nie nosiłam w sobie tylu sprzecznych myśli. Wydarzenia ostatnich miesięcy rzuciły mnie na głęboką wodę odpowiedzialności, tę samą, która wydawała mi się już być dobrze znaną. Nadzieja i rezygnacja walczą o swoje zaszeregowanie w mojej głowie, a gdy tylko nastaje błoga beztroska sięgam po listy Domagalik i Wiśniewskiego. Tak, tego samego, którym kilka lat gardziłam. Irytowały mnie jego powieści, ta tematyka, ta płytkość, ta niezrozumiała popularność. Dziś czytam jego listy do Domagalik i myślę sobie, że facet nie jest zły, tylko czuje inaczej niż ja. Ale wciąż pozostaje w zgodzie ze sobą, gdy odczucia te przenosi na kartki mało intrygujących fabuł, które wydaje od czasu do czasu. Nie ukrywam jednak, że czytam to dla Domagalik. Imponuje mi jej sposób widzenia świata, dynamiczny i bezkompromisowy zarazem. Jej wiedza i doświadczenie, nabyte, jakby się mogło zdawać z wielką lekkością i mimochodem wraz z upływem lat, sprawiają, że jej zazdroszczę. To jest kobieta, która zna odpowiedzi, a taką kobietą chciałabym być.

Brak komentarzy: