piątek, 19 września 2008

remontuję (się)

Matko, ile to trwa. Ile minut, godzin, dni. Pokój jest rozkopany i trzeba remontować. Pani kochana, trzeba remontować, bo jakże to tak bez remontu. No jakże! -  powiadam. Jak to tak bez regularnego reperowania. Remoncik musi być jak się patrzy. Szczebelek za szczebelkiem, deseczka za deseczką. Więcej tego remontowania niż przewidzianej powierzchni. Więcej chęci niż treści. Więc przechodzi na mnie. Ta potrzeba, to łatanie, to trwanie. Coś się dzieje, coś się tłucze. Wiecznie ze szpachelką. Wewnątrz i na zewnątrz.