wtorek, 21 lipca 2009

nigdy w życiu!

Gdyby ktoś kiedyś powiedział, że jedną z moich ulubionych sentencji będzie zdanie wypowiedziane przez Katarzynę Grocholę, odpowiedziałabym donośnym "nigdy w życiu!" i perlistym śmiechem. I oto jestem dziś. Słyszę w głowie: "Życie przynosi nam to, czego potrzebujemy, nie to, czego chcemy". Widzę Grocholę na wiklinowym fotelu w jej zadbanym, rozległym ogrodzie. Siedzi uśmiechnięta i opowiada o swojej najnowszej książce cukierkowej prezenterce programu weekendowego. Jej braków w lekturze zarzucić nie można, prezenterce i owszem. Słucham tej rozmowy, jakże marketingowej i wyreżyserowanej, patrzę na kota, który leży na Grocholi kolanach, na jej dłoń, która tak wolno go głaszcze, dźwięczy mi w głowie jej zachrypnięty głos i wibratto niczym po trzech dniach picia tequili. No i jest ta jedna perełka. Wyrwało jej się.
Tak jest rzeczywiście. Wszystko, co robię i co się w moich oczach nie udaje, wychodzi mi na dobre. Prędzej czy później, nawet po wielu łzach. Patrzę na M. i widzę, że jego myśli też zatrzymały się przy tym zdaniu.
A to ci Grochola...