niedziela, 3 sierpnia 2008

oda do leniwej niedzieli

Lubię, gdy dzień zaczyna się wolno. Gdy budzę się zmięta, bo on znowu rozpychał się w nocy. Gdy patrzę na jego twarz. Tak spokojną, śpiącą, męską, moją. Lubię, gdy chodzimy w pidżamie do południa. Robimy jajecznicę. Kłocimy się o to, kto pozmywa. Ktoś zadzwoni, ktoś przeszkodzi. O niczym nie trzeba myśleć na poważnie. Chyba, że o nas. Głosach, ciałach, postanowieniach. Byle do przodu. Byle do października.

niedziela, 13 lipca 2008

piszę na tle nerwowym

Jutro wieczorem zmęczona położę się spać. Będę po długim i ciężkim dniu. Będzie mi szumiało w głowie. Będę odprężona. Cokolwiek by się nie stało odsunę od siebie traumę na jakiś czas lub na zawsze.

Jutro wieczorem znowu wrócę myślami do niego. Do nas. Do planów i nadziei. Zwykłych i nie zwykłych. Dni.

sobota, 12 lipca 2008

* * *

Pasternak pokraka
niewarty kułaka
mych snów

piątek, 11 lipca 2008

żeńskie rymy nocy lipcowej

Idź do niej. Tak. Tam.
Obejmij. Ogarnij. Strach niesiony w torebce.
Aksamitnej poduszce pod głową nie brak niczego prócz snu.

* * *

Raz. Dwa. Trzy. Tylko tyle. Pstryk. Cierpliwość. Czas. Częstotliwość.

środa, 9 lipca 2008

a taka to jestem teraz właśnie... ruda :]

znowu środowo

Skoro już tu jestem, to napiszę. Że wszystko dobrze. Że jestem ruda. Że modlę się, żeby zdać ten głupi, trudny egzamin. Że nie chcę uciekać już przed nim więcej. Że mi zależy. Że gdzieś się gubię i odnajduję. Że długo śpię i krótko płaczę. Że dzieje się, błyszczy. Że będę więcej pracować i więcej zarabiać. Że będzie z czym myśleć o przyszłości. Że tęsknię za wolnością. Napiszę to, bo czemu nie. Bo jest dzień wolny, jest klawiatura, jest sterta rozłożonych notatek, które złowieszczo szeleszczą: "przeczytaj mnie, może właśnie o mnie Cię zapyta". Wszystko wydaje się ważne i zupełnie nieistotne. Uporządkowany chaos. Kalejdoskop uczuć. Wrażeń, emocji, słońca i deszczu.

Skoro już tu jestem, to napiszę. O wizycie u lekarza. Chirurga - traumatologa. Odwiedziłam go z kolanem. Boli od dwóch miesięcy. Olfen nie pomaga. Zapytana o dolegliwości, opisuję: " ból nasila się, gdy długo nie ruszam kolanem, szczególnie w nocy, noga drętwieje i ból mnie budzi, wydaje mi się wtedy, że nigdy nie rozprostuję nogi, gdy dokonuję tego wysiłku, ból promieniuje, następnie rozchodzi się i za kilka godzin budzi ponownie. Zdecydowanie lepiej jest, gdy chodzę". Lekarz wysłuchał, kazał się położyć, dokładnie opukał kolano, przycisnął, poruszał, powyginał, powykręcał, kazał wstać. Zaczął snuć barwną historię o mojej chrząstce kolanowej. Że najprawdopodobniej uszkodzenie, że to typowe dla kobiet, choć nie wiadomo dlaczego, bo przyczyny nie ma. Że moja chrząstka jest teraz jak ręcznik frotte, a nie jak lusterko i dlatego w kolanie chrupie. Lekarstwa nie ma, ale zrobimy usg.

A na odchodne dodał: " i właśnie dlatego nie boli Panią w nocy, a boli, gdy dużo rusza nogą"